Znów się potykam o te same błędy - pomyślał. Teraz to już nie miało znaczenia. Jedna przegrana skreśla tysiąc zwycięstw. Nie wiedział co robić. Ziemia się łamała. Już zaraz miał do niej spaść. I zjawiła się ona. Długie brązowe włosy,skóra blada jak u wampira. Wszystko było w niej takie..zwyczajne. Tylko jedno ale.Z tyłu miała wielkie,czarne skrzydła. Podleciała do chłopaka i uratowała go.
- Danielu..możesz siebie uratować. Nie trafisz do piekła,jeśli dołączysz do mnie. Jestem upadłym aniołem. Nazywam się Vena. Jestem Twoją matką.
Młody chłopak był zszokowany. Czekało na niego piekło i nagle zjawia się upadła anielica. Ale nie miał wyboru. Musiał wykonać misję,którą otrzymał. A do tego potrzebne jest życie. I ona doskonale o tym wiedziała..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz