czwartek, 17 października 2013

1

Była ciemna jesień. Listopad. Śnieg padał a wiatr lekko podmuchiwał moje krótkie,blond włosy. Nie wiedziałam gdzie dokładnie się znajduję. Spojrzałam na zegarek - była godzina 22:22. "Co ja tu robię" - ciągle zadawałam sobie to pytanie. Pamiętam tylko,że biegłam co sił w nogach. Biegłam,nie widziałam celu ale biegłam. Potykałam się,lecz biegłam. W głowie miałam ciągle tą samą melodie. Śpiewające dzieci "lalala". To było coś jakby deja-vu. W pewnym momencie odwróciłam się. Zobaczyłam,że mojego ukochanego wieszają na drzewie i pieczętują go. Potem odcinają mu..coś z pleców. To skrzydła. Odcinali Danielowi skrzydła. Zaczęłam płakać,gdy ujrzałam jak cierpi. Chciałam go uratować ale..dla niego nie było ratunku. Mruczał  coś tylko pod nosem. Usłyszałam..
- A-atsuko..
- DANIELU!
- P-proszę u-uratuj mnie. Umieram.
- Nie..błagam nie
- Kocham Cię,Atsuko.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- I wtedy się obudziłam,Ryu
- Ciekawy sen,Atsu,ciekawy - zaśmiała się pod nosem rozbawiona Ryu.
- Mnie to nie śmieszy. Jak go dziś w szkole nie będzie..
- Oj Atsu,Atsu. Przecież on tam idzie,widzę go.
- Mam jakieś schizy..
- Hm?
- No ten sen on był..chory..
- Raczej słodki *hihi*
- RYU,CZY TY NIGDY NIE BIERZESZ NIC NA POWAŻNIE?
I nagle zostałam przytulona przez nią.
- Ech..wybacz,że Cię okrzyczałam
- Rozumiem,też mam ochotę wszystkich dziś okrzyczeć.
- Idziemy do tej szkoły?
- A co powiesz na małe wagary i wypad na sesję?
- Mnie pasuje.
- Mnie też.
I poszłyśmy.Lecz kiedy wchodziłyśmy do lasu,choć się śmiałam to..przypominał mi się ten sen..ta dróżka,którą biegłam. Ten śnieg..to wszystko.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz