poniedziałek, 21 października 2013

3

Leżałam tak i leżałam. Nie wiedziałam co się dzieje. Pamiętam tylko Ryu leżącą na ziemi całą we krwi.A potem..nie pamiętam,nic a nic.Czy ja też spadłam? Nie..raczej byłabym ostrożniejsza. Pamiętam,że czułam znajomy zapach popiołu. Ten zapach był..na piórze. Piórze,które kiedyś znalazłam na garażach jak byłam z Kasią.

-Doktorze,pacjentka ma silny uraz czaszki mózgowej.
- A ta druga?
- Pani Dorota?
- Tak,ona
- Ma złamane kości nogi,jakby ktoś na nich stanął.
- ...dziękuję.

Coo...mam złamane nogi? Rzeczywiście..ciężko mi się nimi poruszało..zaraz zaraz co z Ryu?
Obróciłam lekko głowę i zobaczyłam ją płaczącą.Płakała,cierpiała. Nie wiem czy coś się stało,czy nie wyrobiła.
- Ryu,coś się stało?
- Atsu,moja mama nie żyje. Została zaatakowana przez nieznaną postać w lesie gdy schodziła na dół po schodach. Pamiętam,że jakaś kobieta krzyczała i była to chyba ona. Znam jej krzyk. Ale myślałam,że to tylko sen..
- Pamiętasz coś jeszcze z tej nocy?
- Trzepot ogromnych skrzydeł.
- A co się..jak to się stało,że upadłaś?
- Coś wielkiego mnie popchnęło. Wtedy usłyszałam skrzydła i ryk. Ogromny,głośny ryk,który dobiegał z góry. To nie była moja mama,myślałam,że to ty ale potem spostrzegłam,że leżysz obok mnie,Atsu. A potem usłyszałam krzyk mojej..mamy.
- Jezus..Ryu..tak mi..
- Taa..wybacz,ale nie potrzebuję pocieszenia. Sama się pocieszę. Śmiercią.
- I tak tego nie zrobisz.
- Ja nie. Ktoś inny tak
- ?
- Umrę,Atsu. Więcej Ci nie powiem. Śmierć jest mi pisana.
Ja nie wiedziałam co zrobić. Jej mama nie żyje,ona ma pisaną śmierć..a ja pamiętam tylko,że coś mnie uspokoiło w tym lesie. Albo ktoś. Czyjś głos,taki znajomy choć nie odkryty,potrzebny mi choć nie mogłam go mieć dla siebie. Pragnęłam usłyszeć ten głos jeszcze raz,jak do mnie mówi. Jeszcze tylko raz..

   Moje sny były dziwne. Nigdy ich nie pamiętałam. Słyszałam tylko na koniec ten głos,tak piekny jak zwykle,który mówił,że mnie będzie chronił i,że mnie kocha. Kto to był? Nie..to nie był Daniel. To by było zbyt piękne. Nawet na sen. Postanowiłam działać w kwestii Daniela,ale on..jego na pewno nie było wtedy w lesie. Nie wierzę w to.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz