Wyszłyśmy z Ryu z szpitala 2 dni temu.Nic się przez te dni nie działo. Ale nadal do mnie to nie dotarło..Ryu ma umrzeć? Jak to..zastanawiam się jak będzie wyglądał jej pogrzeb..jej śmierć..nie,nie chcę o tym myśleć.Teraz nie wiem co zrobić..zaraz idę do szkoły i zobaczę Daniela,nareszcie. 2 tygodnie bez niego..ciekawe czy o mnie myślał. Stęskniłam się za nim. Zastanawiam się czy on wie jak mocno go kocham bo..przecież tak się zmieniłam. To wszystko dla niego. Czy on to docenia? Ja naprawdę nie wiem. Byłam już przy białej budzie gdy..
- Zostaw Atsuko w spokoju,Danielu.
- Nie rozumiesz,że nie mogę? Muszę zabić ją i jej koleżankę,one mogą coś wiedzieć.
- Łudzisz się,że one się domyślą? Zabij Ryu,nie ją.
- Bo co?
- Jak zabijesz Atsuko to Cię poślę do piekła.
- Ale szef..
- Ustalę to z nim.
Zajrzałam..Daniel i Michał kłócili się,byli cali we krwi. Musiałam pójść do nich..by nie mieć wątpliwości,czy się nie przesłyszałam.
- D-daniel..Michał? Co wy do cholery robicie? Idioci..
- Słyszałaś cokolwiek z tej kłótni?
- Wszystko.
Rzucili na siebie znaczące spojrzenia. Chwilę później okazał mi się czarny obraz..nie wiedziałam co się dzieje.
- MICHAŁ,NIE MOŻEMY JEJ NIC WYMAZAĆ Z PAMIĘCI
- JAK TO??
- Zablokowała..zablokowała nasze moce..dostęp do jej umysłu.
- C-co się dzieje? Daniel..? Michał..?
- Michał musimy ją zabić.
- Michał co się dzieje? - powiedziałam słabym głosem.
To tylko sen,pomysłałam. Zwykłe wyobrażenie,pewnie jeszcze budzik nie zadzwonił. Zaraz zadzwoni.
- kiedy zadzwoni ten budzik.. - szepnęłam.
- Żaden budzik nie zadzwoni. To nie sen. To realia.
- Co ja tu robię?
- Przepraszamy..uprowadziliśmy Cię bo słyszałaś za wiele i chcieliśmy Ci wymazać pamięć..ja jestem nefilem a Daniel upadłym aniołem. Miałyście rację z Ryuki,dlatego jej tak unikałem,ona jest bystrzejsza niż myślisz,rozpoznałaby coś.Walczymy ze sobą o Ciebie..Daniel ma misję Cię zabić.Ryu została właśnie porwana przez Matiego,żeby ją zabić. Ty też zaraz nie będziesz żyła.
- Nie..błagam,nie róbcie jej nic.
- Atsu,za późno. Dostałem sms. Ryu już nie żyje.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz