wtorek, 29 października 2013

6

Obrócisz dobrze list...? Co to znaczy? Nie rozumiem tego co Ryu napisała w tym liście ale strasznie przy nim płakałam. Mam umrzeć? Misja? Jaka misja.. Co najbardziej boli?  To, że jedyna osoba z którą mogłam pogadać o tym wszystkim nie żyje.  Jedyna osoba która pomogłabym mi się domyślić nie żyje.Nie wiem co robić. Jaka misja. Błagam, Boże ześlij mi jakiś znak.. proszę tylko o jeden,mały cud.
.
No i stało się. Spojrzałam na list..

Okej widzisz tą wskazówkę. To znaczy,że Bóg ci pomógł. Uwaga Atsu..musisz znaleźć klucz. Masz na to 5 dni. Jeśli go w ciągu tych dni znajdziesz ~ Daniel i Michał będą żyli. Jeśli nie..umrą. Twojej śmierci nie odmienisz,ale ich możesz uratować. To na tyle. A no tak. Gdzie szukać klucza? Miejsce twojego strachu,lęku obaw. Już powinnaś wiedzieć gdzie jest. Czas masz do piątku do 23.59. Powodzenia.

Co..jaki klucz? O co chodziło? Miejsce mojego strachu? Nic nie rozumiem. Chwila..kiedyś znalazłam jakiś dziwny klucz.. schowałam go w..
Pobiegłam do szafki sprawdzić czy w małym pudełeczku po  zapałkach jest jeszcze ten klucz. Nie było go. To o to chodziło, gdy raz wróciłam do pokoju w którym był bajzel. Ale wtedy nie pomyślałam, że ten klucz mógł ktoś wziąć. Myślałam o piorach. A nie o kluczu..

No tak.  Miejsce mojego strachu. Widna. Ten nie rozbudowany dom. To tam.  Tego miejsca się boje. Mam zamiar tam zaraz ruszyć tylko..czy to nie jest zbyt proste?
I w tej chwili przypomniało mi się, że mam napisać prasówkę na WOS. Weszłam na stronę, która kiedyś podała mi Ryu i przeczytałam co było napisane  wielkimi literami.
ZABLOKOWANA ULICA WIDNA. WSTĘP WZBRONIONY DO KOŃCA PRZESŁUCHAŃ ŚWIADKÓW. MIESZKANCY TEJ OKOLICY ZOSTANĄ PRZENIESIENI DO WIELKIEGO WIEŻOWCA NA ULICY KONWALIOWEJ.  NOWO WYBUDOWANY WIEŻOWIEC ZAMIESZKAJA OSOBY Z WIDNEJ OD 1-9 A OSOBY MIESZAKAJACE NA WIDNEJ OD 10-13 ZAMIESZKAJA W KONWALIOWEJ 20.
Konwaliowa 20..wodna 10..Daniel zamieszka w moim bloku..ale to nie ważne. Muszę się dostać do tego domu.  Zostały mi 4 dni..

czwartek, 24 października 2013

5

-Słucham? Jak to nie żyje?
- Po prostu. Nie żyje.
- A co powiecie jej..
I wtedy sobie przypomniałam słowa Ryu. "Atsu,moja mama nie żyje". No tak. Najpierw musieli wykończyć matkę,potem ją..nie wierzę w to. To sen.
- Bratu? Brat się i tak nie przejmie. Nie będą miały pogrzebu..chyba,że ktoś je pochowa w co osobiście wątpię.
- J-ja to zrobię. Pochowam Ryu..A jej mamę pochowa jej rodzina..
Nadal nie wierzę.
- A no tak. Czekaj. Ryu zostawiła dla Ciebie jakiś list,podobno długi. Sprawdź kieszeń.
I rzeczywiście. Wyjęłam z kieszeni wielki kawał papieru. To to mi Ryu podrzuciła w szpitalu,już kumam.
- Wypuścimy Cię,Atsu. Wybacz za to najście,masz jeszcze 5 dni życia. 5 dni..
                           
                                                                       *
 Leżałam w domu i leżałam. Co miało oznaczać to 5 dni? Czy ja potem..umrę? Wyjęłam z kieszeni list od Ryu i zaczęłam powoli czytać..

                                                                         Droga Atsu
Przepraszam,że na siebie nie uważałam. Wbrnęłam w to wszystko niepotrzebnie..
Jeśli czytasz ten list to znaczy,że już nie żyję.
Wtedy w lesie..Tobie wymazali pamięć,ja to pamiętałam.Wywaliłam się bo popchnął mnie. Ich szef. Upadły anioł. Tak,miałyśmy rację.Oni są upadłymi a Michał to nefil.Wiem tylko tyle,że oboje Cię darzą uczuciem..I potem Daniel Ci wszystko powiedział a ty się mną opiekowałaś.A ja udawałam,że śpię.A potem..potem Daniel walczył ze swoim szefem o Twoje życie. Potem usłyszałam kawałek rozmowy Michała z szefem i dowiedziałam się,że będziesz miała 5 dni. Na zrealizowanie misji. A potem umrzesz. A ja umrę gdy tylko wyjdę ze szpitala..Szybko to się potoczyło..
Daniel bał się do Ciebie podejść,bo Michał sobie tego nie życzył. Gdy tylko Daniel na Ciebie spojrzał był bity przez Michała. Oni są kuzynami. Michał nienawidzi Daniela,ponieważ Daniel zawsze był bardziej lubiany przez ojca Michała. A potem..Michał zabił swojego ojca.Z zazdrości. A Daniela zabić nie mógł,bo Daniela się zabić nie da. Więc zabił swego ojca,by nie cierpieć..
Dziwi Cię pewnie skąd to wiem. Gdy byłyśmy te 2 tygodnie w szpitalu Daniel wchodził do Ciebie przez okno i patrzał na Ciebie. Pierwszego dnia gdy wzięłaś silne tabletki nasenne,a raczej dostałaś Daniel to Ciebie przyszedł. Rozmawiałam z nim..a potem..powiedziałam Ci,że umrę.
Wskazówki,żeby zrealizować misję są niewidoczne gołym okiem,tylko Twoim wzrokiem. Znajdziesz je gdy obrócisz dobrze się.List zawiera wskazówki tylko na Twoje spojówki. Powodzenia.
 

środa, 23 października 2013

4

Wyszłyśmy z Ryu z szpitala 2 dni temu.Nic się przez te dni nie działo. Ale nadal do mnie to nie dotarło..Ryu ma umrzeć? Jak to..zastanawiam się jak będzie wyglądał jej pogrzeb..jej śmierć..nie,nie chcę o tym myśleć.Teraz nie wiem co zrobić..zaraz idę do szkoły i zobaczę Daniela,nareszcie. 2 tygodnie bez niego..ciekawe czy o mnie myślał. Stęskniłam się za nim. Zastanawiam się czy on wie jak mocno go kocham bo..przecież tak się zmieniłam. To wszystko dla niego. Czy on to docenia? Ja naprawdę nie wiem. Byłam już przy białej budzie gdy..
- Zostaw Atsuko w spokoju,Danielu.
- Nie rozumiesz,że nie mogę? Muszę zabić ją i jej koleżankę,one mogą coś wiedzieć.
- Łudzisz się,że one się domyślą? Zabij Ryu,nie ją.
- Bo co?
- Jak zabijesz Atsuko to Cię poślę do piekła.
- Ale szef..
- Ustalę to z nim.
Zajrzałam..Daniel i Michał kłócili się,byli cali we krwi. Musiałam pójść do nich..by nie mieć wątpliwości,czy się nie przesłyszałam.
- D-daniel..Michał? Co wy do cholery robicie? Idioci..
- Słyszałaś cokolwiek z tej kłótni?
- Wszystko.
Rzucili na siebie znaczące spojrzenia. Chwilę później okazał mi się czarny obraz..nie wiedziałam co się dzieje.
- MICHAŁ,NIE MOŻEMY JEJ NIC WYMAZAĆ Z PAMIĘCI
- JAK TO??
- Zablokowała..zablokowała nasze moce..dostęp do jej umysłu.
- C-co się dzieje? Daniel..? Michał..?
- Michał musimy ją zabić.
- Michał co się dzieje? - powiedziałam słabym głosem.
To tylko sen,pomysłałam. Zwykłe wyobrażenie,pewnie jeszcze budzik nie zadzwonił. Zaraz zadzwoni.
- kiedy zadzwoni ten budzik.. - szepnęłam.
- Żaden budzik nie zadzwoni. To nie sen. To realia.
- Co ja tu robię?
- Przepraszamy..uprowadziliśmy Cię bo słyszałaś za wiele i chcieliśmy Ci wymazać pamięć..ja jestem nefilem a Daniel upadłym aniołem. Miałyście rację z Ryuki,dlatego jej tak unikałem,ona jest bystrzejsza niż myślisz,rozpoznałaby coś.Walczymy ze sobą o Ciebie..Daniel ma misję Cię zabić.Ryu została właśnie porwana przez Matiego,żeby ją zabić. Ty też zaraz nie będziesz żyła.
- Nie..błagam,nie róbcie jej nic.
- Atsu,za późno. Dostałem sms. Ryu już nie żyje.

poniedziałek, 21 października 2013

3

Leżałam tak i leżałam. Nie wiedziałam co się dzieje. Pamiętam tylko Ryu leżącą na ziemi całą we krwi.A potem..nie pamiętam,nic a nic.Czy ja też spadłam? Nie..raczej byłabym ostrożniejsza. Pamiętam,że czułam znajomy zapach popiołu. Ten zapach był..na piórze. Piórze,które kiedyś znalazłam na garażach jak byłam z Kasią.

-Doktorze,pacjentka ma silny uraz czaszki mózgowej.
- A ta druga?
- Pani Dorota?
- Tak,ona
- Ma złamane kości nogi,jakby ktoś na nich stanął.
- ...dziękuję.

Coo...mam złamane nogi? Rzeczywiście..ciężko mi się nimi poruszało..zaraz zaraz co z Ryu?
Obróciłam lekko głowę i zobaczyłam ją płaczącą.Płakała,cierpiała. Nie wiem czy coś się stało,czy nie wyrobiła.
- Ryu,coś się stało?
- Atsu,moja mama nie żyje. Została zaatakowana przez nieznaną postać w lesie gdy schodziła na dół po schodach. Pamiętam,że jakaś kobieta krzyczała i była to chyba ona. Znam jej krzyk. Ale myślałam,że to tylko sen..
- Pamiętasz coś jeszcze z tej nocy?
- Trzepot ogromnych skrzydeł.
- A co się..jak to się stało,że upadłaś?
- Coś wielkiego mnie popchnęło. Wtedy usłyszałam skrzydła i ryk. Ogromny,głośny ryk,który dobiegał z góry. To nie była moja mama,myślałam,że to ty ale potem spostrzegłam,że leżysz obok mnie,Atsu. A potem usłyszałam krzyk mojej..mamy.
- Jezus..Ryu..tak mi..
- Taa..wybacz,ale nie potrzebuję pocieszenia. Sama się pocieszę. Śmiercią.
- I tak tego nie zrobisz.
- Ja nie. Ktoś inny tak
- ?
- Umrę,Atsu. Więcej Ci nie powiem. Śmierć jest mi pisana.
Ja nie wiedziałam co zrobić. Jej mama nie żyje,ona ma pisaną śmierć..a ja pamiętam tylko,że coś mnie uspokoiło w tym lesie. Albo ktoś. Czyjś głos,taki znajomy choć nie odkryty,potrzebny mi choć nie mogłam go mieć dla siebie. Pragnęłam usłyszeć ten głos jeszcze raz,jak do mnie mówi. Jeszcze tylko raz..

   Moje sny były dziwne. Nigdy ich nie pamiętałam. Słyszałam tylko na koniec ten głos,tak piekny jak zwykle,który mówił,że mnie będzie chronił i,że mnie kocha. Kto to był? Nie..to nie był Daniel. To by było zbyt piękne. Nawet na sen. Postanowiłam działać w kwestii Daniela,ale on..jego na pewno nie było wtedy w lesie. Nie wierzę w to.

niedziela, 20 października 2013

2

-R-ryu?
-Hm?
-Możemy iść za ten zakręt..?
-Atsu...
-Wiem,że się boisz..też się niesamowicie boję..ale chcę poznać prawdę.

 *

Pewnego razu Ryu do mnie napisała,że musi iść do lasu,gdyż czuła,że coś się dzieje. Wtedy padał deszcz. Niebo było dziwnie białe. A my weszłyśmy do lasu i..tego nie dało się opisać. Nie wiem,czy czułam coś podobnego..ten strach..to było coś co czujesz. Czujesz,że musisz uciekać. Chciałabyś zemdleć i obudzić się w domu,ale odwaga Cię trzyma na nogach. I idziesz dalej..ale gdy byłyśmy przy tym zakręcie..nie wyrobiłyśmy. Poczułyśmy czyjąś obecność. Ktoś tam był. W sumie zauważyłam,że Ryu była ze mną w dosyć drastycznych momentach..czarne pióro które chciało uciec z torby,ten zakręt.Nagle poczułam,że chcę tam iść.
 Moje rozmyślenia przerwał cichy szept Ryu
- Dobra Atsu. Idziemy.
- Dziękuję,Ryu.
I poszłyśmy. Szłyśmy z pobliskiego lasu przy moim bloku aż pod las przy bloku Ryu.Gdy weszłyśmy poczułam dreszcz. Może się wycofać? Nie,nie..nie mogę być słaba. Muszę tam iść,przeżyję.
Spojrzałam w dół. Ryu leżała w krwi u dołu schodów.
- RYU!!!!!!
- Nic mi nie jest,Atsu. Idź dalej,poradzę sobie.
- Co się stało?
- Idź,póki on tam jest.
On..ale..kto? Poszłam,bo Ryu mi kazała..Ale gdy weszłam za zakręt to zobaczyłam coś czego bym się nigdy nie spodziewała.Nigdy.
- D-Daniel..co ty tu robisz..co zrobiłeś Ryu?
- Atsuko,nic jej nie zrobiłem. Zostań tu,bo dalej jest niebezpiecznie. Jak rozmyślałaś to wielka czarna postać zepchnęła Ryu ze schodów i uderzyła ją prosto w brzuch.Byłem na dole,i podbiegłem do niej,żeby powiedzieć,że jak ty ją zauważysz,to żeby Ci przekazała,żebyś ją zostawiła i nie wychodziła.Nic jej nie grozi. Zablokowali wyjście z lasu,chcą walki.
-Ale..kto?
-Upadli aniołowie.
Te słowa zapadły w mojej głowie niczym echo.
- Zastawili przejście. Muszę walczyć. Idź do Ryu. Czeka na was ochrona. Znajdziecie się w domu i o wszystkim zapomnisz. Przepraszam,nie możesz tego pamiętać.
- Daniel nie..
                                                                         *
Obudziłam się w domu pod kołdrą. A nie..obok mnie leżała Ryu.Nie..to był szpital.Co ja robiłam w szpitalu?

czwartek, 17 października 2013

1

Była ciemna jesień. Listopad. Śnieg padał a wiatr lekko podmuchiwał moje krótkie,blond włosy. Nie wiedziałam gdzie dokładnie się znajduję. Spojrzałam na zegarek - była godzina 22:22. "Co ja tu robię" - ciągle zadawałam sobie to pytanie. Pamiętam tylko,że biegłam co sił w nogach. Biegłam,nie widziałam celu ale biegłam. Potykałam się,lecz biegłam. W głowie miałam ciągle tą samą melodie. Śpiewające dzieci "lalala". To było coś jakby deja-vu. W pewnym momencie odwróciłam się. Zobaczyłam,że mojego ukochanego wieszają na drzewie i pieczętują go. Potem odcinają mu..coś z pleców. To skrzydła. Odcinali Danielowi skrzydła. Zaczęłam płakać,gdy ujrzałam jak cierpi. Chciałam go uratować ale..dla niego nie było ratunku. Mruczał  coś tylko pod nosem. Usłyszałam..
- A-atsuko..
- DANIELU!
- P-proszę u-uratuj mnie. Umieram.
- Nie..błagam nie
- Kocham Cię,Atsuko.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- I wtedy się obudziłam,Ryu
- Ciekawy sen,Atsu,ciekawy - zaśmiała się pod nosem rozbawiona Ryu.
- Mnie to nie śmieszy. Jak go dziś w szkole nie będzie..
- Oj Atsu,Atsu. Przecież on tam idzie,widzę go.
- Mam jakieś schizy..
- Hm?
- No ten sen on był..chory..
- Raczej słodki *hihi*
- RYU,CZY TY NIGDY NIE BIERZESZ NIC NA POWAŻNIE?
I nagle zostałam przytulona przez nią.
- Ech..wybacz,że Cię okrzyczałam
- Rozumiem,też mam ochotę wszystkich dziś okrzyczeć.
- Idziemy do tej szkoły?
- A co powiesz na małe wagary i wypad na sesję?
- Mnie pasuje.
- Mnie też.
I poszłyśmy.Lecz kiedy wchodziłyśmy do lasu,choć się śmiałam to..przypominał mi się ten sen..ta dróżka,którą biegłam. Ten śnieg..to wszystko.

Prolog

Znów się potykam o te same błędy - pomyślał. Teraz to już nie miało znaczenia. Jedna przegrana skreśla tysiąc zwycięstw. Nie wiedział co robić. Ziemia się łamała. Już zaraz miał do niej spaść. I zjawiła się ona. Długie brązowe włosy,skóra blada jak u wampira. Wszystko było w niej takie..zwyczajne. Tylko jedno ale.Z tyłu miała wielkie,czarne skrzydła. Podleciała do chłopaka i uratowała go.
- Danielu..możesz siebie uratować. Nie trafisz do piekła,jeśli dołączysz do mnie. Jestem upadłym aniołem. Nazywam się Vena. Jestem Twoją matką.
Młody chłopak był zszokowany. Czekało na niego piekło i nagle zjawia się upadła anielica. Ale nie miał wyboru. Musiał wykonać misję,którą otrzymał. A do tego potrzebne jest życie. I ona doskonale o tym wiedziała..